Strata

„Na­praw­dę wiel­ki jest ten, kto po­tra­fi re­zy­gno­wać. ” Bert Hellinger, „Odchodzimy Spełnieni” (tł. Zenon Mazurczak)

Sergiej Łazariew dużo pisze o przywiązaniu. Temat istotny, bo człowiek łatwo się przywiązuje. Do rzeczy. Dobrobytu. Zdrowia. Wygody. Statusu społecznego. Władzy. Planów. Marzeń. Przyjemności. Rytuałów. Nawet Ludzi. Nawet życia. Gdy pojawia się przywiązanie, łatwo stracić z oczu to, co powinno być najważniejsze – ...  Czytaj dalej

Mandala

Wschodzące słońce oświetliło jego skuloną na ziemi sylwetkę. Miało taką samą, intensywnie czerwono-pomarańczową barwę, jak jego szata. Mnich pochylał się nad rzędem złotawych naczynek, zakończonych wydłużonymi dziubkami. Każde naczynko kryło w sobie drobny proszek w innym kolorze. Za chwilę Mnich będzie brać kolejno naczynka. Przechylając je i delikatnie uderzając końcówkę dziubka sprawi, że proszek wysypywać ...  Czytaj dalej

Żar

Idziesz ulicą i widzisz żula. Takiego typowego, klasycznego lumpa, zarośniętego, w strzępach ciuchów, jakie fartnęło mu się gdzieś wygrzebać. Zanim zdołasz dostrzec wielką plamę moczu na spodniach, wiesz, że ona tam jest, bo chmura smrodu zgniłej uryny wyprzedza go o wiele metrów. Zatacza się, bo oczywiście nie poskąpił sobie taniego wina na dzień dobry, więc z obrzydzeniem omijasz go szerokim łukiem, by się czasem nie otrzeć.
A może nie jest z nim jeszcze tak ...  Czytaj dalej

Fenomenologia

Jest taka mała dziewczynka, która zaskakująco dużo wie. Bardzo pomocna, choć kapryśna. Nie przybędzie na zawołanie, jak dzikie stworzenie czaić się będzie na zupełną ciszę, kiedy nic – żadne hałaśliwe roszczenie czy choćby delikatny zamiar – jej nie spłoszy. Dopiero jak się już zrobi pustka, to sama przychodzi i wtedy coś szepnie. A jak szepnie, to jakby w głowie jupitery rozbłysnęły.

Mówią na nią Wgląd, tak z męska, bo w czasie patriarchatu wszystko co ...  Czytaj dalej

Żar

Pod tym drzewem, które miało białą korę,  było jedyne miejsce gdzie można było schronić się przed słońcem. Chłopiec siedział w jego cieniu i mrużąc oczy próbował przeskoczyć horyzont, który od gorąca rozmywał się galaretowato. Niecierpliwie przebierał schodzonymi sandałkami i bezmyślnie bawił się skarbami swoich kieszeni, od czasu do czasu ciężko wzdychał i czekał.

Aż coś w końcu pojawiło się w oddali!  ...  Czytaj dalej

Fenia

Alince – za podszept fenomenologiczny…

Pierwszy raz zobaczyłem ją pewnego mglistego poranka na zatłoczonym przystanku, który za moment miał być rozjechany przez rozpędzony samochód i zamienić się w bordową plamę skrzącą się posypką kawałków szkła i aluminium. Słyszeliście pewno, głośno o tym było: nietrzeźwy kierowca, kilka osób ciężko rannych… Na kilka chwil przed tym obróciłem się, ...  Czytaj dalej