Droga na skróty cz.3

Mała, przytulna knajpka, zaszyta w jakimś zaułku. Zamówiłem kieliszek czerwonego, zapaliłem papierosa i zatopiłem się we własnych myślach. W środku było półmrocznie, prawie pusto, cicho, jedynie ostre stukanie obcasów krzątającej się za barem dziewczyny przeszywało jak nóż na wskroś galaretowatą ciszę tego miejsca. Dziewczyna była zjawiskowa – gładkie włosy brunetki podążały z opóźnieniem za jej ruchami sprawiając wrażenie, jakby falowała. Czarne, głębokie oczy emitowały ciepło rozżarzonych węgli. Co rusz puszczałem w jej stronę spojrzenia, dyskretnie, by nie zdradzić zainteresowania. W pewnym momencie jednak nasze spojrzenia skrzyżowały się i cały proceder został zdekonspirowany. Zareagowała uśmiechem:

– Zostanie pan do wieczora? Będzie kapela i mały pokaz taneczny. Coś dla ucha i dla oka – kusząco skinęła głową.

– A wie pani, że nawet chętnie… – próbowałem zakamuflować zakłopotanie małego chłopca przyłapanego na wstydliwym uczynku.

– Niech pan mi wierzy, że warto… – szelmowski uśmieszek przeszedł po jej twarzy dla większego efektu.

Wróciłem do swojego kieliszka  a ona do swojego stukania. Boże, czy ona czymś podkuła te buty?

W pewnym momencie drzwi lokalu otworzyły się i stanął w nich gość: starannie przystrzyżone, szpakowate włosy, spod gustownego płaszczyka przebijająca, dobrana z lekkim luzem, dyskretna elegancja. Trzymając otwarte drzwi zlustrował całe pomieszczenie, aż jego wzrok padł na mnie:

– Idziemy?

Zdziwiony obejrzałem się, czy nie mówi do kogoś za mną. Jako że siedziałem w samym kącie, musiało to dziwnie wyglądać .

– Pan do mnie?

– Przecież czekałeś na mnie.

– Ach tak… – olśniło mnie. W tym momencie mój wzrok padł na dziewczynę, która bacznie obserwowała całą sytuację. – Wiesz co, a może byśmy posiedzieli tu trochę, będzie kapela, jakiś pokaz…

– Zdawało mi się, że się tobie spieszy? – jego stanowczy ton zupełnie nie pasował do melanżu tego miejsca.

– Wie pan, kapela naprawdę świetna, może byście … – dziewczyna kokieteryjnie zakołysała się za barem.

– Spieszy nam się – syknął gość tak chłodnym tonem, że dziewczyna podkuliła ogon i postukała na zaplecze.

Pospiesznie dopiłem wino, chwyciłem płaszcz i skierowałem się ku wyjściu. Obejrzałem się. Drzwi za nami zamknęły się i rozhuśtały wiszący nad nimi szyld z napisem ROME.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *