Głosy

Wózek-inwalidzki
Panie Boże,
zmiłuj się, przywróć mi zdrowie, a z nim siły i radość życia. Już nie chcę dłużej cierpieć… Proszę…
z bogobojnym pozdrowieniem,
Twój Jan

Ręka pokierowała kursorem nad guzik „wyślij”, rozległ się klik lewego przycisku, mail wysłany. Jan wyprostował się na krześle rozcierając zbolałe, schorowane miejsce, zastanawiając się, co też mu Bóg odpowie… Może nakaże jakąś pokutę? Albo każe poczekać… Albo napisze „Taki już Twój los Janie, kiedyś Ci to wytłumaczę, lecz taka jest moja wola”. Krople zimnego potu zrosiły jego czoło na samą taką myśl. Bo ok, zgoda, bądź wola Twoja, ale…. żeby tylko nie bolało…
Krótkie jednak to były rozterki, bo po chwili rozległ się znajomy dźwięk w komputerze zwiastujący nadejście nowej wiadomości. Nadawca: Pan Bóg.

Mój Janie,
W załączeniu przesyłam link. Jego kliknięcie uaktywni realizację Twojej prośby. Bądź zdrów.
Pan Bóg.

 Jan aż podskoczył gwałtownie, okazując całkowity brak szacunku dla swojej dolegliwości. Aż nie mógł uwierzyć. To już? Niby takie to proste? Tak od ręki? Pierwsza radość zamieniła się w wątpliwość. A to wystarczyło, by w pobliżu jego głowy pojawiły się Głosy…

– Jak będziesz zdrowy, to ci wszyscy, którzy się o ciebie troszczą, poszukają sobie innych podopiecznych i zostaniesz sam… – wyszeptał Pierwszy Głos.
– Jak będziesz zdrowy, nie będziesz miał wymówki i będziesz musiał ciężko pracować…. Koniec laby, chłopie… – wtórował mu Drugi Głos.
– A kto powiedział, że Pan Bóg będzie cię kochał, jak będziesz miał lekkie życie bez cierpienia? – Trzeci Głos zabrzmiał już całkiem stanowczo.

Kursor myszy chwilę wahał się nad linkiem, wykonując drobne, chaotyczne ruchy, po czym skierował się w prawy, górny róg ekranu i nacisnął krzyżyk.
– A… może jutro kliknę… – powiedział Jan i pokuśtykał niezdarnie zrobić sobie herbaty.

Jak to jest, że najchętniej słuchamy głosów, których nie słychać? Chętniej, niż Pana Boga…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *