Północ Południe

 

foto Basia Magda Grono
foto Basia Magda Grono

 

Gdzieś na Północy dzwony kościoła zabiły na jutrznię. Człowiek wstał, znakiem krzyża dzień powitał. Potem ubrał się, ucałował kobietę, która rąbkiem chusty ocierała kąciki oczu. Ucałował gromadkę uczepioną jej spódnicy, co nic nie mówili, bo więcej czuli niż wiedzieli. A potem ucałował topór, który wsunął za pas. A gdy szedł drogą na Południe, kobiety zza płotów machały mu w milczeniu i rzucały mu pod nogi kwiaty.

Gdzieś na Południu zapiał kur. Człowiek wstał i przed świętą ikoną złożył poranny pokłon. Włożył swój długi płaszcz, za pas wsunął swój miecz. Potem uściskał kobietę i wczepioną w nią gromadkę, która słowa z siebie wydobyć nie mogła. Potem zamknął za sobą drzwi i ruszył drogą na Północ mijając kobiety, które odprowadzały go wzrokiem, zakrywając dłońmi swoje usta.

Gdzieś w połowie drogi spotkało się dwóch dobrych ludzi. I pozabijali się.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *